Świadectwo Pawła po REO (zima 2010)

Na imię mam Paweł. Mam prawie 26 lat. Przychodzę na spotkania modlitewne Odnowy w Duchu Świętym, wspólnoty „Światło Chrystusa” przy kościele Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Dwa i pół miesiąca temu skończyłem REO (Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy). Prowadziła je właśnie wspólnota, na której spotkania przychodzę.

Pozwól, że opowiem Ci, jak nieustannie zmienia się moje życie od momentu modlitwy wstawienniczej o odrodzenie Darów Ducha Świętego i ostatniej katechezy z REO.

Pod koniec pewnej niedzielnej październikowej mszy świętej, w okolicy ogłoszeń duszpasterskich, razem z moją żoną Marysią, zbliżyliśmy się ku wyjściu z kościoła. Właściwie nie robiliśmy tego zbyt często, ale w tym przypadku było to konieczne… Bez tego nie zauważylibyśmy plakatu informującego o rozpoczynających się REO.

- Przyjdziemy! – postanowiliśmy.

Odtąd, w każdy poniedziałek, przez 7 tygodni, słuchaliśmy ciekawych, ubogacających nas duchowo katechez, dzieliliśmy się w grupkach refleksjami, nt. Słowa Bożego i modliliśmy się. Czułem, że właściwie wykorzystuję czas. Z przyjemnością „marnowałem” go dla Pana.  Na zakończenie REO ofiarowaliśmy swoje życie Jezusowi i prosiliśmy Pana o Odnowienie Darów Ducha Świętego, które otrzymaliśmy od Niego na Chrzcie Świętym. Modlitwa o Odrodzenie Darów była „zwieńczeniem” REO.

Pan napełnił mnie swoim Świętym Duchem. Zaiste, tyle miłości, dobra i prawdy we mnie!

Św. Paweł w jednym z listów pisze, że to, co nie przybliża go do Pana uznaje za śmieci. Zrozumiałem to. Następnego dnia po modlitwie o Odrodzenie Darów, rozstałem się z zespołem, w którym grałem na gitarze basowej. „I jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie…”. Granie na instrumencie samo w sobie nie jest czymś złym i nie musi przeszkadzać w relacji z Bogiem. Aczkolwiek cała Otoczka tego, a więc koncerty, imprezy, pewien „image” i styl życia – najczęściej oddalała mnie od Pana. Sprawiała, że bardziej polegałem na sobie niż na Nim. Jezus dał mi siłę, by dla Niego zrezygnować z tego. Od dłuższego czasu krążyła mi ta myśl w głowie, ale nie byłem dość zdecydowany, by podjąć tę decyzję. Czyste serce, odnowione, pełne łaski Bożej i Jego Ducha, nie chciało być już więcej brudne i tłamszone…

Duch Święty wypowiedział wojnę złym nawykom, przyzwyczajeniom i chęciom prowadzącym mnie ku doznaniom. „Korzystanie z życia” było dla mnie czymś jakby naturalnym, oczywistym. Pan mi również to uświadomił. I nie było to przyjemne… Trudno było mi i jest nadal rezygnować z pewnych rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. Na przykład z grania w gry komputerowe czy zimnego piwa w piątek wieczorem. Bóg uzdolnił mnie do poszczenia, odmawiania sobie tych przyjemności. Ofiarowuję Mu ten trud w różnych intencjach. W ten sposób też zaczynam rezygnować z życia dla siebie. Daje mi to radość i wewnętrzny spokój, a także ciszę, w której słyszę Pana.

Światło Chrystusa oświetla moje życie. Pozwala na dostrzeżenie każdego cienia grzechu. Dzięki Niemu moje życia zmienia się. Świadomość ta jest tym silniejsza, im dłużej żyję dla Niego. Wiele spraw mojego życia On uporządkował. Nawet mój komputer - nie ma już tam pirackiego oprogramowania, filmów czy plików mp3. Mam nawet oryginalny MS Office…

- Jezu, jesteś Prawdą, która mnie wyzwala. Dzięki Tobie czuję się wolny. Przepraszam Cię, że tak często stawiam opór w pełnieniu Woli Twojego Ojca. Wybacz mi, proszę. – modlę się.

Jezus uwalnia mnie nieustannie. Aż dziw bierze, że tak bardzo jestem zniewolony! Dzięki Niemu chcę wyzbyć się pragnienia życia dla siebie. Chcę dawać, chcę rezygnować z siebie. Chcę Kochać! Bóg wyzwolił we mnie pragnienie dążenia do Niego w wytrwałości, pragnienie świętości. Ukazał mi również, że w tym dążeniu nie pozostawia mnie samemu sobie, ale daje mi Jego Słowo, daje mi Wspólnotę i Sakramenty.

Gdy tylko uświadamiam sobie, jak bardzo Bóg mnie kocha, czuję ogromne wzruszenie. On mi nadaje jedyny prawdziwy sens mojego życia. Wiem, że moje życie jest ważne! Tak może być z Twoim życiem, Ty też możesz tego doświadczyć.